spieszę z uzupełnieniem 2009-04-05 19:51:28

Historia rodzinna utknęła trochę w miejscu. Materiały mam, tylko komputerowstręt mi dolega. Jak nie muszę, to nie siadamdo niego, a jak już muszę, to nie mam czasu, bo pracować trzeba.
Ale poprawię się!

skomentuj (4)

ciąg dalszy 2009-01-03 14:07:08

Skończyłam na prababci Salomei.
Tzn. na jej temat nie wiadomo nic więcej niż to, co już opisałam.
Mieszkali w Dziegciarach na ziemiach brasławskich koło Wilna. Do kościoła chocdziło się do Zamosza albo do Belmont. Z butami na ramieniu i ściereczką w torbie, żeby umyć trochę nogi w pobliskim strumyku i założyć buty dopiero jak się wchodziło na szosę niedaleko kościoła.
W Belmontach był jeden z kilku pałaców Platerów, rodziny Emilii Plater. Babcia Hela chodziła do hrabiego Platera na zarobek.

Babcia Hela miała 3 starszych braci: Stanisława, Antoniego i Józefa. Stanisław walczył na wojnie we Francji i stamtąd przywiózł sobie żonę Marię. Antoni zamieszkał po wojnie w Warszawie. Tam ożenił się z wdową, która miała dwie córki. Ani jeden ani drugi nie miał własnych dzieci. Zmarli dosyć wcześnie, nikt z nas (wnuków Heleny) ich nie poznał osobiście.
Antoni Dalecki, brat Heleny, jest pochowany na Cmentarzu Powązkowskim w Alei Zasłużonych. Ciocia Teresa była już na jego grobie, na samym pogrzebie był jego brat Józef i babcia Hela. Pogrzeb był bez księdza, czyli zasługi musiały być partyjne.

Zagmatwanie będzie trwało. Rodzina się powiększyła o Sylwię (pozdrawiam :-)), pochodzącą po mieczu z Daleckich i po kądzieli z Atraszkiewiczów. I oczywiście o rodzinę Sylwii. Tamte korzenie sięgają nawet dalej.
I tu się pojawia jeszcze inny mezalians. Piotr Dalecki, brat Anny (?), brat cioteczny babci Heli (?), syn chłopa, zakochał się na śmierć w szlachciance i posunął się dalej niż mój pradziadek albo opór rodziny jego ukochanej był większy.
Wykradł on Franię, jego wybrankę, w nocy z domu i - żeby nikt nie stanął na drodze ich szczęścia - ożenił się z nią natychmiast potajemnie. Rodzina wyrzekła się Frani ale chyba wróciła ona później do łask. Muszę jeszcze zweryfikować, co się do tego przyczyniło.
W każdym razie, według informacji Sylwii (jeszcze nie doszłam do stopnia naszego spokrewnienia :-)), Antoni już przed wojną był bolszewikiem - komunistą w Leningradzie. Przyjechał przed wojną do domu swojej matki, zobaczył na ścianie święte obrazki i strasznie ją skrzyczał. Ona za to wygoniła go z domu.

Trzeci brat Heleny, Józef, mieszkał po wysiedleniu z Brasławszczyzny koło Zielonej Góry z żoną Bronisławą, też zza Buga, która mówiła z pięknym zaciąganiem.

skomentuj (4)

bija dzwony 2009-01-03 13:14:31

...dzwiecza dzwony. stary rok juz zakonczony...

Nic nie postanowilam. Jak bedzie, tak bedzie.
Oby byl dla wszystkich pomyslny!

skomentuj (1)

czekoladowe marzenie 2008-12-23 15:52:22

250 g masła
120 g cukru
2 jajka
440 g mąki
60 g kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli

POLEWA:
4 łyżeczki cukru
troche sukru do posypnia
6 łyżeczek mleka

NADZIENIE CZEKOLADOWE:
180 ml śmietany
180 g ciemnej czekolady

Utrzeć masło z cukrem, dodać powoli jajka a potem resztę składników. Wyrobić gładkie ciasto i schłodzić je w lodówce (1 godz.)
Ciasto rozwałkować na grubość ok. 3 mm. Foremkami o różnych kształtach wycinyć ciasteczka (parami), układać na blaszkach.
Na polewę rozmieszać cukier z mlekiem aż się cukier rpzpuści, posmarować ciasteczka i posypać cukrem. Piec w temp. 200 stopni kilka minut.
Przygotować nadzienie. W garnku rozgrzać na małym ogniu śmietaę z czekoladą aż czekolada się roztopi, nie gotować! Zostawić do ostygnięcia. Potem ubić na gładką masę. Smarować ciasteczka i składać po dwa razem.

Proszę bardzo

skomentuj (1)

będzie jak w romansidłach... 2008-12-17 10:04:24

Historia rodzinna nabiera rumieńców!
Muszę tylko posortować informacje, ale wygląda na to, że gdzieś tam jest jakaś rodzina! I w tej rodzinie nie było tylko mezaliansów jak u nas. Nie, nie! Tam narzeczona została porwana przez ukochanego aby ten mógł wziąć z nią ślub, któremu się przeciwstawiała jej wyżej (społecznie) postawiona rodzina.
Tylko dajcie mi parę dni wolnego, żebym powpisywała wszystkie znane mi fakty i potem dobrała do tego fakty z tej drugiej rodziny.

skomentuj (1)

piekę ciasteczka... 2008-12-15 20:26:01

Tak to jest w życiu emigranta, że próbuje on łączyć tradycje wyniesione z domu z tradycjami panującymi w kraju. w którym się zadamowił. Tradycje domowe, żeby ich nie zapomnieć i nie wyobcować się zupełnie i tradycje tubylców, też żeby się nie wyobcować i ładnie przepisowo zintegrować.
Tradycja niemiecka nakazuje pieczenie od początku adwentu ciasteczek, które w większości przypadków świąt nie doczekują, chyba że się je dobrze schowa, ale te ciasteczka je się też według tradycji już wcześniej, głównie w niedziele adwentowe.
Nasza tradycja, moja tradycja, nakazuje pieczenie ciast tuż przed świętami. Będziemy więc mieli i makowce i całą masę ciasteczek.
Bo chodzi tu głównie o samo to pieczenie, wykrawanie, ozdabianie, ten nastrój... Upiekłam najpierw makaroniki z orzechami i czekoladą - zostały 4 sztuki, potem pierniczki - i tu zaczęło się przypalanie :-/
Pierniczki są, ozdobione, kolorowe. Potem rogaliki bananowo-czekoladowe. Dopiero po upieczeniu podwójnej porcji (bo nie miałam co zrobić z dojrzałymi bananami) przypomniałam sobie, że akurat te ciasteczka szybko wysychają i chyba będę się nadawać po kolejnym tygodniu do moczenia w herbacie albo do zrobienia jakiegoś ciasta. Przepis mam.
Wczoraj robiliśmy kokosanki, dziś rogaliki waniliowe (połowa też się przypaliła) i całą górę ciasteczek o wdzięcznej nazwie "czekoladowe marzenie". Są nadziewane kremem czekoladowym i zawsze jako pierwsze zostawały pochłaniane. Mam nadzieję że teraz też, tylko nie mam narazie śmietany na krem.
A potem?
Tuż przed świętami chciałabym jednak zrobić makowca i na tym już poprzestanę.
Dość będzie tradycji polskich dokoła świąt, w wigilię. Robimy jak zawsze tradycyjną, z opłatkiem, karpiem, bieganiem do samego wieczora, pasterką.
A wcześniej stawiany jest na głowie cały dom, żeby posprzątać wszystkie kąciki, bo to też jest dla mnie częścią tradycji. Wszystko musi pachnieć świeżością, za (prawie) każdą cenę :-).

skomentuj (1)

zima 2008-12-15 08:31:48

Tak prószyło i prószyło, że ze 20 cm naprószyło. Mróz to zmroził, na drzewach czapy śniegu, wszystko oszronione, cudnie!

skomentuj (1)

Księga Gości